love life



raj. tak rodzinnie (Taken with GifBoom)

dj-ki (Taken with GifBoom)

Dziś chyba po raz pierwszy mój dom był czymś.. pozytywnym. Pierwszy raz nie chciałam z niego uciec. Nie wydał się już tak przygnębiający, ciemny i ponury. Zawsze kojarzyłam go z czymś złym, bo jedynie chyba tylko nad tym przez kilka miesięcy myślałam. Ale ta pogoda (może nie za piękna) ale spowodowała coś przez co rzuciłam zmywanie naczyń, zastopowanie mojego serialu i po prostu usiadłam przed oknem i przez chyba pół godziny gapiłam się w chmury. Taka pogoda tyle mi przypomniała. Nawet takie dni sprawiały, że mimo całej przytłaczającej atmosfery ja potrafiłam być szczęśliwa, potrafiłam się śmiać i wygłupiać. Nawet wtedy przeżywałam coś dobrego, coś co mam do dziś w pamięci, powrót z jeziora, kilkakrotny,balkon, przystań, boisko i bar. Po co to wspominam? Po prostu dziś zauważyłam ile dobrych wspomnień zapomniałam. Zapomniałam też, że nie zawsze to co wygląda źle, nie może dostarczyć nam radości. Kiedyś tak przecież było. Nic nie sprawiło bym się poddała. Byłam, nie wiem jaka byłam. Nie potrafię siebie opisać jaka byłam, ale wiem że kiedyś byłam szczęśliwsza, miałam więcej nadziei, radości i siły? Nie wiem, ale dzięki temu jak potrafiłam kiedyś do tego wszystkiego podchodzić, czyniło mnie osobę nie do złamania.
Ważne jest dać sobie chwile i cofnąć się w pewne momenty, czasem tylko wtedy możemy dostrzec jak wiele nam umyka, jak się zmieniamy. W moim przypadku uświadomiło mi to, jak wielką pesymistką jestem. Nie potrafię już czerpać radości z rzeczy które kiedyś sprawiały mi mega frajdę. Zapomniałam jak to się robi. Zapomniałam, że nie wszystko jest złe. To czego starałam się tak unikać, kiedyś było dobre. I nadal jest. Zmienił się tylko sposób patrzenia na wszystko. Po prostu poszłam w złą stronę. Czas zawrócić i zrobić to wszystko inaczej. 

Dziś chyba po raz pierwszy mój dom był czymś.. pozytywnym. Pierwszy raz nie chciałam z niego uciec. Nie wydał się już tak przygnębiający, ciemny i ponury. Zawsze kojarzyłam go z czymś złym, bo jedynie chyba tylko nad tym przez kilka miesięcy myślałam. Ale ta pogoda (może nie za piękna) ale spowodowała coś przez co rzuciłam zmywanie naczyń, zastopowanie mojego serialu i po prostu usiadłam przed oknem i przez chyba pół godziny gapiłam się w chmury. Taka pogoda tyle mi przypomniała. Nawet takie dni sprawiały, że mimo całej przytłaczającej atmosfery ja potrafiłam być szczęśliwa, potrafiłam się śmiać i wygłupiać. Nawet wtedy przeżywałam coś dobrego, coś co mam do dziś w pamięci, powrót z jeziora, kilkakrotny,balkon, przystań, boisko i bar. Po co to wspominam? Po prostu dziś zauważyłam ile dobrych wspomnień zapomniałam. Zapomniałam też, że nie zawsze to co wygląda źle, nie może dostarczyć nam radości. Kiedyś tak przecież było. Nic nie sprawiło bym się poddała. Byłam, nie wiem jaka byłam. Nie potrafię siebie opisać jaka byłam, ale wiem że kiedyś byłam szczęśliwsza, miałam więcej nadziei, radości i siły? Nie wiem, ale dzięki temu jak potrafiłam kiedyś do tego wszystkiego podchodzić, czyniło mnie osobę nie do złamania.

Ważne jest dać sobie chwile i cofnąć się w pewne momenty, czasem tylko wtedy możemy dostrzec jak wiele nam umyka, jak się zmieniamy. W moim przypadku uświadomiło mi to, jak wielką pesymistką jestem. Nie potrafię już czerpać radości z rzeczy które kiedyś sprawiały mi mega frajdę. Zapomniałam jak to się robi. Zapomniałam, że nie wszystko jest złe. To czego starałam się tak unikać, kiedyś było dobre. I nadal jest. Zmienił się tylko sposób patrzenia na wszystko. Po prostu poszłam w złą stronę. Czas zawrócić i zrobić to wszystko inaczej. 

Mam żal, ogromny żal który walczy z tęsknotą. Jednak dzisiejszego dnia zrozumiałam, że chyba nie mogę o tym myśleć. Nie mogę bo jedynie ja na tym cierpiąc. Ktoś zachował się jak egoista. Pomyślał o sobie, może czas bym ja pomyślała o mnie. Mogę w końcu zacząć od nowa. Mogę. Jest coś czego bardzo pragnę, tak rozpaczliwie pragnę, z czasem może to pragnienie spełnię. Aby tak było muszę myśleć o sobie, ale przede wszystkim muszę dbać o to by nie popełnić błędu. Muszę być idealna, perfekcyjna i nieugięta. Muszę myśleć racjonalnie, konsekwentnie. Jeśli postąpię mądrze, dostanę to czego pragnę. Jenak jeśli będę miała mieć to przez cały czas, nigdy nie będę mogła się zmienić. 

Mam żal, ogromny żal który walczy z tęsknotą. Jednak dzisiejszego dnia zrozumiałam, że chyba nie mogę o tym myśleć. Nie mogę bo jedynie ja na tym cierpiąc. Ktoś zachował się jak egoista. Pomyślał o sobie, może czas bym ja pomyślała o mnie. Mogę w końcu zacząć od nowa. Mogę. Jest coś czego bardzo pragnę, tak rozpaczliwie pragnę, z czasem może to pragnienie spełnię. Aby tak było muszę myśleć o sobie, ale przede wszystkim muszę dbać o to by nie popełnić błędu. Muszę być idealna, perfekcyjna i nieugięta. Muszę myśleć racjonalnie, konsekwentnie. Jeśli postąpię mądrze, dostanę to czego pragnę. Jenak jeśli będę miała mieć to przez cały czas, nigdy nie będę mogła się zmienić. 

Jest to straszne. Bać się czegoś tak panicznie, nie mogąc powidzieć o tym absolutnie nikomu. Dlatego chyba muszę napisać. Minęło dużo czasu więc pewnie, jeśli ktoś bliski miał to, to myśli ze tego nie używam. Więc nie będzie to odczytane, ale muszę chociaż to napisać. Może będzie mi lepiej. Tylu rzeczy ostatnio się boję. Tyle rzeczy jest źle, tyle rzeczy sprawia, że mam ochotę nie pokazywać się nikomu na oczy tylko przesiedzieć wieczność w domu. Czemu czekam na tą wiosnę?  Bo chcę wyjść. W jedno miejsce. Siąść i siedzieć. Sama. Jak zawsze. Było mi tak dobrze. Dzieje się coś o czym nikt nie wie. I się nie dowie. Ktoś chce bym się bardzo bała. Bym coraz bardziej popadała w paranoję. Nie rozumiem czemu. Tak ciężko jest czasem wyjść do tej cholernej szkoły czy gdziekolwiek z ogromnym uśmiechem. Chciałabym czuć się naprawdę taką na jaką wyglądam. Po co ja to wszystko ciągnę. Tak bardzo chciałam ten jeden dzień spędzić nie martwiąc się, bawić się i śmiać tak naprawdę. Z przyjaciółmi, z ludźmi którzy są przecudowni, jednak oni nie potrafią zrobić tego dla mnie. Nie mogą porzucić tego cholernego żalu do siebie na jeden moment. Bym przez ten moment mogła poczuć się dobrze. Bezpiecznie. Tak bym poczuła, że nie jestem sama. Jednak dziś już wiem że jest to nie możliwe. Zmieniam się bardzo. Widzę to. Czuję. Jednak nie wiem gdzie zmierzam. Nie wiem co będzie. I dlatego wpędza mnie to w jeszcze większy strach. Nie chce już mówić nikomu co się dzieje. Źle się  czuję. Bardzo źle. Ale nie powiem nikomu, wtedy będzie jeszcze gorzej. Kiedyś otwierałam się przed ludźmi. Płace za to do dziś. Więc nie wiem co będzie najrozsądniejsze. To już nie chodzi o uczucia, nie chodzi o miłość. Tu chodzi o coś więcej. Skoczyłam na zbyt głęboką wodę. A jak nie wypłynę?

Jest to straszne. Bać się czegoś tak panicznie, nie mogąc powidzieć o tym absolutnie nikomu. Dlatego chyba muszę napisać. Minęło dużo czasu więc pewnie, jeśli ktoś bliski miał to, to myśli ze tego nie używam. Więc nie będzie to odczytane, ale muszę chociaż to napisać. Może będzie mi lepiej. Tylu rzeczy ostatnio się boję. Tyle rzeczy jest źle, tyle rzeczy sprawia, że mam ochotę nie pokazywać się nikomu na oczy tylko przesiedzieć wieczność w domu. Czemu czekam na tą wiosnę?  Bo chcę wyjść. W jedno miejsce. Siąść i siedzieć. Sama. Jak zawsze. Było mi tak dobrze. Dzieje się coś o czym nikt nie wie. I się nie dowie. Ktoś chce bym się bardzo bała. Bym coraz bardziej popadała w paranoję. Nie rozumiem czemu. Tak ciężko jest czasem wyjść do tej cholernej szkoły czy gdziekolwiek z ogromnym uśmiechem. Chciałabym czuć się naprawdę taką na jaką wyglądam. Po co ja to wszystko ciągnę. Tak bardzo chciałam ten jeden dzień spędzić nie martwiąc się, bawić się i śmiać tak naprawdę. Z przyjaciółmi, z ludźmi którzy są przecudowni, jednak oni nie potrafią zrobić tego dla mnie. Nie mogą porzucić tego cholernego żalu do siebie na jeden moment. Bym przez ten moment mogła poczuć się dobrze. Bezpiecznie. Tak bym poczuła, że nie jestem sama. Jednak dziś już wiem że jest to nie możliwe. Zmieniam się bardzo. Widzę to. Czuję. Jednak nie wiem gdzie zmierzam. Nie wiem co będzie. I dlatego wpędza mnie to w jeszcze większy strach. Nie chce już mówić nikomu co się dzieje. Źle się  czuję. Bardzo źle. Ale nie powiem nikomu, wtedy będzie jeszcze gorzej. Kiedyś otwierałam się przed ludźmi. Płace za to do dziś. Więc nie wiem co będzie najrozsądniejsze. To już nie chodzi o uczucia, nie chodzi o miłość. Tu chodzi o coś więcej. Skoczyłam na zbyt głęboką wodę. A jak nie wypłynę?

PP lesson :3 (Taken with GifBoom)

W takim momencie mam ochotę to wszystko zostawić. Rzucić wszystko i zacząć od nowa zupełnie inaczej. Chyba jednak prawda jest już czymś wymarłym. Szkoda że ja ostatnia jeszcze ją wyznaję. Może czas jakoś to zmienić?

W takim momencie mam ochotę to wszystko zostawić. Rzucić wszystko i zacząć od nowa zupełnie inaczej. Chyba jednak prawda jest już czymś wymarłym. Szkoda że ja ostatnia jeszcze ją wyznaję. Może czas jakoś to zmienić?

No kurwa, wybaczcie ale dziwne żeby po takim czymś było słodko kolorowo. 

No kurwa, wybaczcie ale dziwne żeby po takim czymś było słodko kolorowo. 

Reblogged from

(Source: , via takbardzociepragne)

PIĘKNE,  zakochałam się i tego chcę!
A tak poza tym. Jest w miarę, szczególnie w tym momencie. Siedzę sobie, jem mandarynki w przerwie ubierania choinki. Ozdobiłam swój pokój czerwonymi lampkami i się nimi zachwycam. Jakoś jestem szczęśliwa. Może dlatego że jutro już wigilia, czekałam na to strasznie. I ogólnie nawet ludzie mnie jakoś od kilku dni uszczęśliwiają. Nic mnie nie trapi, nic nie boli. Jestem spokojna. Cudowne.

PIĘKNE,  zakochałam się i tego chcę!

A tak poza tym. Jest w miarę, szczególnie w tym momencie. Siedzę sobie, jem mandarynki w przerwie ubierania choinki. Ozdobiłam swój pokój czerwonymi lampkami i się nimi zachwycam. Jakoś jestem szczęśliwa. Może dlatego że jutro już wigilia, czekałam na to strasznie. I ogólnie nawet ludzie mnie jakoś od kilku dni uszczęśliwiają. Nic mnie nie trapi, nic nie boli. Jestem spokojna. Cudowne.

Dawno nie było tak jak jest teraz. A może i nigdy nie było tak jak jest teraz. Nikt nawet nie ma zamiaru pomóc. Tylko dobija. Bardziej i bardziej. Jakby było mi za mało. Nie będzie tak. Nowy rok będzie inny. Mało czasu zostało na zmiany. Do końca roku chcę usłyszeć co dalej. Inaczej Nowy rok będzie rokiem od którego zacznę wszystko od nowa, bez żadnej szansy nie oglądając się w tył. Koniec. 

Dawno nie było tak jak jest teraz. A może i nigdy nie było tak jak jest teraz. Nikt nawet nie ma zamiaru pomóc. Tylko dobija. Bardziej i bardziej. Jakby było mi za mało. Nie będzie tak. Nowy rok będzie inny. Mało czasu zostało na zmiany. Do końca roku chcę usłyszeć co dalej. Inaczej Nowy rok będzie rokiem od którego zacznę wszystko od nowa, bez żadnej szansy nie oglądając się w tył. Koniec. 

Usiąść, płakać, płakać, płakać i płakać. Chociaż i tak nic nie zmieni. Nic, niczego nie zmieni. Nie wiem już co zrobić. Wszystko jest zimne, szare, podłe. Złośliwość rzeczy martwych. Ale chyba najgorzej dobijają ludzie. Są zakłamani, podli i fałszywi. Czemu nie ma wokół mnie chociaż jednej osoby, która by nie chciała mi wyrządzić przykrości. Która mnie wysłucha i jakoś pomoże, pozwoli zapomnieć o tym wszystkim i przywoła uśmiech. Ja tak bardzo teraz tego potrzebuje. A tak bardzo jest to nieosiągalne. 
Ja chcę rozmowy, rozmowy a nie monologu ze samym sobą. Chcę poważnie porozmawiać, usłyszeć odpowiedź i usłyszeć co dalej. Nie chce rozmawiać o duperelach. O głupotach. Żartów. Nie chcę się śmiać bo ja kurwa nie mam żadnych powodów by się śmiać czy się uśmiechać. Chcę w końcu poważnie porozmawiać. By wszystko było jasne. Chcę wiedzieć na czym stoję a nie brnąć ślepo dalej gdzie brnę gdzie jest tylko gorzej i gorzej i gorzej. Nie chcę iść ciemno jak głupia. Ale chyba każdy ma to w dupie.

Usiąść, płakać, płakać, płakać i płakać. Chociaż i tak nic nie zmieni. Nic, niczego nie zmieni. Nie wiem już co zrobić. Wszystko jest zimne, szare, podłe. Złośliwość rzeczy martwych. Ale chyba najgorzej dobijają ludzie. Są zakłamani, podli i fałszywi. Czemu nie ma wokół mnie chociaż jednej osoby, która by nie chciała mi wyrządzić przykrości. Która mnie wysłucha i jakoś pomoże, pozwoli zapomnieć o tym wszystkim i przywoła uśmiech. Ja tak bardzo teraz tego potrzebuje. A tak bardzo jest to nieosiągalne. 

Ja chcę rozmowy, rozmowy a nie monologu ze samym sobą. Chcę poważnie porozmawiać, usłyszeć odpowiedź i usłyszeć co dalej. Nie chce rozmawiać o duperelach. O głupotach. Żartów. Nie chcę się śmiać bo ja kurwa nie mam żadnych powodów by się śmiać czy się uśmiechać. Chcę w końcu poważnie porozmawiać. By wszystko było jasne. Chcę wiedzieć na czym stoję a nie brnąć ślepo dalej gdzie brnę gdzie jest tylko gorzej i gorzej i gorzej. Nie chcę iść ciemno jak głupia. Ale chyba każdy ma to w dupie.

I chuj bombki strzelił. Nie chce mi się już tego WSZYSTKIEGO. To takie załamanie, bo w jednym momencie z sielanki wszystko przeszło w wieczne użeranie się tylko z każdym, po prostu jest to tak drażniące i irytujące, że nie idzie się absolutnie w jakiejkolwiek sprawie z kimkolwiek dogadać. I tak każdy robi po swojemu. Już mam to w dupie nie mam zamiaru walczyć o logiczne myślenie, o pomyślenie czasem o mnie, o czas, o pomoc, o rozmowę, o cokolwiek. Już nie ważne. Sama sobie poradzę, sama sobie wszystko pozałatwiam, sama się sobą zajmę, sama ze sobą porozmawiam, sama sobie poświecę czas. Dam radę. 

I chuj bombki strzelił. Nie chce mi się już tego WSZYSTKIEGO. To takie załamanie, bo w jednym momencie z sielanki wszystko przeszło w wieczne użeranie się tylko z każdym, po prostu jest to tak drażniące i irytujące, że nie idzie się absolutnie w jakiejkolwiek sprawie z kimkolwiek dogadać. I tak każdy robi po swojemu. Już mam to w dupie nie mam zamiaru walczyć o logiczne myślenie, o pomyślenie czasem o mnie, o czas, o pomoc, o rozmowę, o cokolwiek. Już nie ważne. Sama sobie poradzę, sama sobie wszystko pozałatwiam, sama się sobą zajmę, sama ze sobą porozmawiam, sama sobie poświecę czas. Dam radę. 

Nie miałam pojęcia że czyta to aż tyle osób. No ale jak jestem to może wypadało by coś napisać.Przez ten czas, no działo się w miarę dużo, ale nie opisze dokładnie co, bo wiem, że kila osób znanych mi też to czyta, nie wiem jakim cudem. Nie podoba mi się to, ale nie chce mi się zakładać tego wszystkiego od nowa. No trudno. Więc działo się wiele, trochę zamieszania, dużo przykrości, ale coś we mnie pękło chyba w pewnym momencie. Do tej pory nie zmieniło się nic w mojej sytuacji życiowej, nic, a mimo to chyba nigdy przez tak długi okres czasu nie czułam się w pełni usatysfakcjonowana z.. praktycznie ze wszystkiego. Nadal przekonuję się, że ludziom ufać nie można. No nie da się po prostu. Bo jednak jeśli ktoś powtarza, będzie zawsze, że zawsze można na niego liczyć, a w rzeczywistości jest tak, że i owszem można, ale tylko wtedy gdy ten ktoś ma jakiś problem i potrzebuje spędzić ze mną czas lub oczekuje jakiegoś wsparcia. Nie naprawdę, tacy ludzie nie są mi do niczego potrzebni, robią mi tylko kłopoty lub obarczają swoimi problemami. Nie było by to takie najgorsze gdyby działało to w obie strony, no ale cóż, dupa. Nadal mam problemy z pozyskaniem czegoś, co by mi dało ogromną ulgę. Nadal tęsknie za czymś, za czym absolutnie nie powinnam. Ale teraz zmieniło się to, że nie zabiera to już tyle mojej uwagi. Nie myślę po prostu o tym. Sama w siebie wierzę, sama z siebie powoduję u siebie radość. Sama potrafię sobie radzić z tym co mi leży na sercu, nauczyłam się. I idzie mi to wręcz doskonale bo długo to tam nie poleży. Fajnie tak. Pozbyć się tego. Mam ogólnie ostatnio tak niesamowitych ludzi wokół siebie, że.. no nie wiem nawet, po prostu dają mi tyle radochy, śmiechu i są naprawdę niesamowici. Mogła bym opowiadać o nich w kółko, o każdym coś innego, mogłabym całymi dniami opowiadać o tym co się działo, co o tym myślę, tylko szkoda, że i tak nikt tego nie wysłucha. Ale rozumiem, każdy ma swoje życie, a każdego co innego interesuje, po prostu chciałabym podzielić się swoją radością z innymi, bo naprawdę dawno mi tak dobrze nie było.  Dawno. Nie chciałam już tu pisać o moich uczuciach, tych takich głębszych, ale to też ma w tej chwili dla mnie dość duże znaczenie, bo kocham. Mocno i chyba pierwszy raz, od prawie roku jestem z tego zadowolona. Mogłabym zrobić o tym jeszcze jeden długaśny wpis, ale to chyba zostawię dla siebie. Po prostu jest dobrze. I teraz nie chcę nic zmieniać. Chcę po prost by tak zostało.

Nie miałam pojęcia że czyta to aż tyle osób. No ale jak jestem to może wypadało by coś napisać.Przez ten czas, no działo się w miarę dużo, ale nie opisze dokładnie co, bo wiem, że kila osób znanych mi też to czyta, nie wiem jakim cudem. Nie podoba mi się to, ale nie chce mi się zakładać tego wszystkiego od nowa. No trudno. Więc działo się wiele, trochę zamieszania, dużo przykrości, ale coś we mnie pękło chyba w pewnym momencie. Do tej pory nie zmieniło się nic w mojej sytuacji życiowej, nic, a mimo to chyba nigdy przez tak długi okres czasu nie czułam się w pełni usatysfakcjonowana z.. praktycznie ze wszystkiego. Nadal przekonuję się, że ludziom ufać nie można. No nie da się po prostu. Bo jednak jeśli ktoś powtarza, będzie zawsze, że zawsze można na niego liczyć, a w rzeczywistości jest tak, że i owszem można, ale tylko wtedy gdy ten ktoś ma jakiś problem i potrzebuje spędzić ze mną czas lub oczekuje jakiegoś wsparcia. Nie naprawdę, tacy ludzie nie są mi do niczego potrzebni, robią mi tylko kłopoty lub obarczają swoimi problemami. Nie było by to takie najgorsze gdyby działało to w obie strony, no ale cóż, dupa. Nadal mam problemy z pozyskaniem czegoś, co by mi dało ogromną ulgę. Nadal tęsknie za czymś, za czym absolutnie nie powinnam. Ale teraz zmieniło się to, że nie zabiera to już tyle mojej uwagi. Nie myślę po prostu o tym. Sama w siebie wierzę, sama z siebie powoduję u siebie radość. Sama potrafię sobie radzić z tym co mi leży na sercu, nauczyłam się. I idzie mi to wręcz doskonale bo długo to tam nie poleży. Fajnie tak. Pozbyć się tego. Mam ogólnie ostatnio tak niesamowitych ludzi wokół siebie, że.. no nie wiem nawet, po prostu dają mi tyle radochy, śmiechu i są naprawdę niesamowici. Mogła bym opowiadać o nich w kółko, o każdym coś innego, mogłabym całymi dniami opowiadać o tym co się działo, co o tym myślę, tylko szkoda, że i tak nikt tego nie wysłucha. Ale rozumiem, każdy ma swoje życie, a każdego co innego interesuje, po prostu chciałabym podzielić się swoją radością z innymi, bo naprawdę dawno mi tak dobrze nie było.  Dawno. Nie chciałam już tu pisać o moich uczuciach, tych takich głębszych, ale to też ma w tej chwili dla mnie dość duże znaczenie, bo kocham. Mocno i chyba pierwszy raz, od prawie roku jestem z tego zadowolona. Mogłabym zrobić o tym jeszcze jeden długaśny wpis, ale to chyba zostawię dla siebie. Po prostu jest dobrze. I teraz nie chcę nic zmieniać. Chcę po prost by tak zostało.

Patrzę na to i czuję się mega chujowo.

Patrzę na to i czuję się mega chujowo.